Soundtrack: Beyonce - I was here
Dedykacja:
Dla Ciebie.
No i przybywam do Was z pierwszym rozdziałem. Zauważyłam, że wciągnęłam dużo z Was w akcję opowiadania. Cieszę się widząc tych starych czytelników, miło Was znowu widzieć, kochani ♥. Taką samą radość sprawiają mi Ci nowi, których być może zdołam zauroczyć moją historią. Pozostaje mi czekać, aż wszyscy zapoznacie się z rozdziałem. Uważam go za nadzwyczaj udanego, ale to Wam pozostawiam opinię.
Do następnego!
1
Widok
dwóch wtulonych w siebie chłopaków w jednym łóżku,
praktycznie nagich, był codziennością dla tego zespołu. Louis i
Harry nie szczędzili sobie czułości, gdy byli daleko od świateł
reflektorów i natrętnych paparazzich z aparatami w rękach.
Razem zasypiali i razem się budzili, dzień w dzień. Potrafili
zacząć całować się na środku kuchni, gdy Zayn, Liam i Niall
siedzieli w salonie obok. Tak więc gdy Payne wszedł do ich sypialni
tego ranka nie był zdziwiony, gdy zobaczył, jak lokowaty chłopak
wtula się w tors Tomlinsona. Uśmiechnął się pod nosem i
zdecydował, że nie będzie ich budził.
-
Śniadanie poczeka. - szepnął do siebie, wychodząc na palcach z
pokoju i zamykając cicho drzwi. Gdy wychodził, podłoga pod jego
stopami zaskrzypiała sprawiając, że Louis uwolnił się z objęć
Morfeusza. Otworzył powoli oczy, przyzwyczajając tęczówki
do bijącego od strony okna światła. Do jego nozdrzy doszedł
zapach męskich perfum, a on odruchowo się uśmiechnął. Poczuł na
swoim torsie rękę Styles'a, a jego włosy łaskotały go w ramię.
Odgarnął kilka loczków z jego czoła obserwując, jak
słodko wygląda w takim stanie, gdy jest w swoim własnym świecie.
Jego klatka piersiowa unosiła się równomiernie, a Brytyjczyk
czuł na sobie ciepły oddech towarzysza. Pocałował kędzierzawego
w czoło, a on zamruczał pod nosem.
-
Styles, przestań być tak rozkoszny. - powiedział, a po chwili
widział już zielone tęczówki jego sympatii. - Dzień dobry.
-
Cześć... - powiedział cicho lokowaty, przymykając powieki. -
Która godzina?
-
Nie wiem. - odparł z uśmiechem Tomlinson. Harry wziął głębszy
oddech, zamykając ponownie oczy.
-
Nie chce mi się wstawać. - rzekł nagle zachrypniętym głosem.
Louis uwielbiał, gdy Styles miał chrypkę.
-
To nie wstawaj. - zaśmiał się, składając pocałunek na czubku
głowy Harry'ego. Na jego twarz wstąpił uśmiech, a potem skierował
wzrok prosto w oczy towarzysza.
-
Kiedy się obudziłeś? - zapytał, powstrzymując się od
pocałowania Tomlinsona, czego teraz tak bardzo pragnął.
-
Miałem dość dużo czasu, by zakochać się w tobie po raz kolejny.
- odpowiedział, a potem połączył swoje usta z malinowymi wargami
Harolda. Zaraz ich delikatny pocałunek przerodził się w rozkoszny
taniec języków, a Louis splótł palce swojej dłoni z
palcami Styles'a. Ten całował go coraz bardziej czule, zatracając
się w tym. Jego druga dłoń powędrowała do krocza
Tomlinsona, delikatnie go pocierając. Poczuł twarde wybrzuszenie w
bokserkach jego chłopaka i uśmiechnął się, nadal go całując.
Czuł, że jego towarzysz jest podniecony, jego też w swój
sposób zabierało to do nieba. Siadł na jego kroczu, a zaraz
potem Louis położył obie dłonie na jego plecach. Dłoń
lokowatego powędrowała pod bokserki sympatii, łapiąc w dłoń
jego penisa. Tomlinson drgnął lekko i przejechał palcami po nagim
tyle chłopaka. W tym momencie usłyszeli gwałtowne otwarcie drzwi,
a zaraz potem głębokie westchnienie Horana.
-
No kurwa! Dlaczego ja zawsze na trafiam na moment, w którym
się ruchacie?! - krzyknął, a Styles zaśmiał się głośno,
wyjmując dłoń spod ubrania towarzysza. Położył się obok niego
i zamknął oczy ze śmiechu. Louis przetarł oczy palcem wskazującym
i kciukiem.
-
Czego chcesz? - zapytał zażenowany.
-
Śniadanie na stole. - odparł równie chłodno Irlandczyk,
opuszczając sypialnie. Tomlinson popatrzył na leżącego obok niego
Styles'a i uśmiechnął się delikatnie.
-
Wkurzający bachor. - powiedział, wstając z posłania i ubierając
na siebie ciuchy z wczoraj.
2
-
O 14:00 macie wywiad, ciuchy w garderobie. Koncert zaczyna się o
18:00, ubrania również w garderobie. Jest po 12:00, to macie
dwie godziny czasu dla siebie. - skończył menadżer, wychodząc z
ich apartamentu.Gdy cień mężczyzny zniknął za drzwiami, Styles
poczuł na szyi ciepły oddech Tomlinsona.
-
Mamy dwie godziny by dokończyć to, co zaczęliśmy. - szepnął mu
do ucha, a Harold przygryzł dolną wargę. Mimo tego pokręcił
przecząco głową i spojrzał w niebieskie oczy chłopaka.
-
Nie teraz, menedżer chciał ze mną pogadać. - odrzekł, a gdy
zobaczył zdziwienie w oczach Brytyjczyka, wzruszył ramionami. - też
nie wiem o co chodzi.
Wstał
z siedziska, uprzednio składając na rozgrzanym policzku
Louisa delikatny pocałunek. Uśmiechnęli się do siebie, a lokowaty
wyszedł za menedżerem na korytarz.
-
Hm? - mruknął, krzyżując ręce na klatce piersiowej i obserwując,
jak posiwiały mężczyzna zżera go wzrokiem. - Czy to ma jakiś
związek ze mną i Louisem?
-
Zgadłeś. - odparł dość zachrypniętym głosem jego towarzysz,
opierając się jedną ręką o ścianę. - Ludzie zaczynają coś
podejrzewać, nie wystarcza nam jedna Eleanor jako broda. Ty też
musisz mieć kogoś, kto odciągnąłby uwagę od całej sprawy z
Larrym. Nie obchodzi mnie jakie masz o tym zdanie. - powiedział, gdy
Harry otworzył buzie, aby coś powiedzieć. - Od tej pory spotykasz
się z Taylor Swift, Larry Stylinson to dla ciebie wymysł, coś
nierealnego. Nie możemy sobie pozwolić na stratę tak licznej
liczby fanów, więc nawet nie próbuj protestować.
Przekaż to Louisowi. - zakończył, zostawiając Styles'a samego w
długim korytarzu.
Kędzierzawy
patrzył na jego oddalającą się sylwetkę, a gdy w końcu zniknął
na schodach, walnął pięścią w ścianę, a potem kopnął ją z
całej siły. Zignorował pulsujący ból w prawie stopie i
oparł się plecami o ścianę. Zjechał po niej zaciskając powieki,
nie pozwalając łzom spod nich wypłynąć. Położył głowę na
ścianie, łkając cicho pod ich drzwiami do apartamentu.
W
tej chwili czuł się uwięziony w szponach sławy i menadżera. Nie
mógł podzielić się swoją miłością ze światem, więc
zżerało go to od środka. Teraz jeszcze musiał udawać, że żywi
głębokie uczucie do Taylor. Tak naprawdę on i Swift nie znali się,
nigdy nie zamienili jednego słowa, widział ją czasem w gazetach,
albo jak publikowała jakiś nowy filmik na Youtube. Już wystarczająco dużo bólu zadawało mu patrzenie, jak Louis chodzi przy wszystkich za rękę z Eleanor, jak mogą wyjść razem do kina bez martwienia się, czy nie śledzą ich paparazzi, mogą się publicznie pocałować, zapomnieć o świecie. Teraz czas na Harry'ego, teraz on będzie musiał udawać, że kocha Taylor Swift, o której nie ma bladego pojęcia. To wszystko było takie skomplikowane i bolało go jak nic innego. Z jednej strony kochał swoich fanów i kochał to, co robi. Z drugiej jednak chciał to zostawić daleko za sobą i móc żyć tą miłością którą żywił do Louisa. Chcieć, a móc.
- Harry? - usłyszał delikatny głos Tomlinsonsa, który otulił jego uszy. Momentalnie otarł łzy i otworzył oczy. Zauważył stojącego nad sobą Brytyjczyka, który patrzył na niego z niepokojem. Przykucnął obok kędzierzawego, odgarniając parę loczków z jego czoła. - Co jest?
- Nic, naprawdę, to nic takiego. - wypalił, siląc się na uśmiech. Nie miał zamiaru mu teraz tego mówić.
- Przecież widzę, że coś się dzieje. - rzekł chłopak, patrząc prosto w zielone tęczówki towarzysza. Ten również spojrzał w niebieskie jak morze oczy Tomlinsona, a z jego wypłynęło parę łez.
- Po prostu mnie pocałuj. - wyszeptał czując, że zaraz rozpłacze się na dobre. Louis nie ukrywał zdziwienia, jednak zaraz po tym ich usta znów się połączyły.
3
- Wiecie, muszę was o to zapytać... - zaczęła wysoka prezenterka, patrząc z uśmiechem na boyband. Harry wpatrywał się w nią z sztucznym uśmiechem. - Jakie są wasze sympatie w świecie showbiznesu? - powiedziała, wciąż się uśmiechając. Serce Styles'a zabiło szybciej.
- Perrie Edwards. - powiedział bez zastanowienia jako pierwszy Zayn, myśląc o swojej dziewczynie.
- Demi Lovato. - zaraz po Zaynie głos zabrał Niall, a na sali dało usłyszeć się charakterystyczne gwizdy.
- Danielle Peazer, na zawsze. - rzekł Liam, uśmiechając się do blondynki, której wzrok przeszedł na Louisa.
- Eleanor Calder. - uśmiechnął się Tomlinson, ocierając kolanem o kolano Styles'a. Ten patrzył się w ziemię jak zahipnotyzowany, a gdy poczuł, jak siedzący obok niego chłopak szturchnął go w żebro, otrząsnął się.
- Taylor Swift. - powiedział cicho, a Louis na chwile przestał ruszać nogą. Zamarł, wpatrując się w lokowatego, gdy ten uśmiechał się do prezenterki. Gdy blondynka zaczęła zadawać inne pytania na temat dziewczyn Zayna i Liama, Harry spojrzał na Louisa. Ten patrzył na niego zdziwiony, a kędzierzawego znowu naszła ochota by się rozpłakać.
- Wytłumaczę ci później. - szepnął do niego, jednak wciąż widział jakiś niewytłumaczalny cień w niebieskich oczach Brytyjczyka.
4
- Genialny koncert, jesteśmy wielcy. - powiedział muzułmanin, wchodząc do mieszkania. Od razu skierował się do kuchni, wyjmując z lodówki zgrzewkę piwa. - trzeba to uczcić.
- Idę się przespać. - powiedział nagle Tomlinson, kierując się na górę, do sypialni jego i Styles'a. Gdy wyszedł już na górę, kędzierzawy od razu za nim poszedł pod pretekstem przebrania się i umycia. Otworzył drzwi do pokoju i zobaczył na łóżku Louisa ze wzrokiem wbitym w sufit. Nie zaszczycił go spojrzeniem.
- O to ci chodziło, racja? - usłyszał głos chłopaka, jednak ich oczy się nie spotkały. - Menedżer kazał ci spotykać się z Taylor Swift, by nas ukryć, tak?
Harold siedział cicho czekając na kolejny ruch Brytyjczyka. Ten jednak go nie zrobił i nastała ciążąca cisza. Nagle lokowaty ruszył się z miejsca, przyklękając obok Louisa na łóżku. Złożył na jego czole delikatny pocałunek, a potem położył się obok niego i splótł ich palce.
- Wiesz... - zaczął, obserwując ruchy ich dłoni. - Ty i Eleanor... To nigdy nie będzie to samo. Ja i Taylor, to też nigdy nie osiągnie tego samego. Nic z wyżej wymienionych nie będzie tym, czym jesteśmy my. Nikt też nam tego nie odbierze. Dopóki jesteś przy mnie, ja jestem przy tobie. Na zawsze.
JEZUSIE ŚWIĘTY. pierwsza część, a ja takie: afwedewfqefdewf, jak słodko i w ogóle. a potem zrobiło się niefajnie. bo... pierd,olony menadżer, he. nie lubie chama, ładnie ujmując. i w ogóle ryczeć mi sie chce, bo Larry taka piękna para a tu jakaś taylor swift sie wpieprza i menadżer i żal. przepraszam, że tak plotę bez sensu, ale wiesz, emocje. iiii CO TAK KRÓTKO? drugi rozdział ma być bardzo, bardzo długi, bo oberwiesz! :(
OdpowiedzUsuń~@niallthequeen xx
Piękne... nie mogę nic więcej powiedzieć. Po prostu piękne
OdpowiedzUsuń*____________* ŁOOO! daleeeeej!! zakochałaaam się.
OdpowiedzUsuńTwój kolejny blog który zaczynam uwielbiać ♥ oby tak dalej! ;D. Mam nadzieję, że kolejny rozdział już się szykuje?
OdpowiedzUsuńPo prostu brak mi słów .... piękne ♥
OdpowiedzUsuńŚwietny ! Oby tak dalej ! <3
OdpowiedzUsuńekhem! a wiec! widze że zaczynasz być fanką Larrego. Tak stwierdzam tylko bo wiesz twoje ostatnie tweety no i to xd ok pieprze od rzeczy... więc tak moje refleksje to... JESTEŚ ZBOCZONA! dziękuję za uwage. jak będe miała jeszcze coś do powiedzenia to ci napisze :*
OdpowiedzUsuń