Wiadomości

Ostatnia aktualizacja: 18.12.12r.
Do zakładki "Informowani" zostały dodane dwie nowe osoby. Witajcie, kochani! ♥
Rozdział 3 jest w trakcie pisania. Ukaże się najwcześniej podczas świąt.
Dziękuję wszystkim za te budujące słowa i na Twitterze, i w komentarzach. One naprawdę pomagają, cieszę się, że mam dla kogo pisać.

@stylurbeanie

niedziela, 16 grudnia 2012

Rozdział 1


Soundtrack: Beyonce - I was here
Dedykacja: Dla Ciebie.
No i przybywam do Was z pierwszym rozdziałem. Zauważyłam, że wciągnęłam dużo z Was w akcję opowiadania. Cieszę się widząc tych starych czytelników, miło Was znowu widzieć, kochani ♥. Taką samą radość sprawiają mi Ci nowi, których być może zdołam zauroczyć moją historią. Pozostaje mi czekać, aż wszyscy zapoznacie się z rozdziałem. Uważam go za nadzwyczaj udanego, ale to Wam pozostawiam opinię. 
Do następnego!

 1
Widok dwóch wtulonych w siebie chłopaków w jednym łóżku, praktycznie nagich, był codziennością dla tego zespołu. Louis i Harry nie szczędzili sobie czułości, gdy byli daleko od świateł reflektorów i natrętnych paparazzich z aparatami w rękach. Razem zasypiali i razem się budzili, dzień w dzień. Potrafili zacząć całować się na środku kuchni, gdy Zayn, Liam i Niall siedzieli w salonie obok. Tak więc gdy Payne wszedł do ich sypialni tego ranka nie był zdziwiony, gdy zobaczył, jak lokowaty chłopak wtula się w tors Tomlinsona. Uśmiechnął się pod nosem i zdecydował, że nie będzie ich budził. 
- Śniadanie poczeka. - szepnął do siebie, wychodząc na palcach z pokoju i zamykając cicho drzwi. Gdy wychodził, podłoga pod jego stopami zaskrzypiała sprawiając, że Louis uwolnił się z objęć Morfeusza. Otworzył powoli oczy, przyzwyczajając tęczówki do bijącego od strony okna światła. Do jego nozdrzy doszedł zapach męskich perfum, a on odruchowo się uśmiechnął. Poczuł na swoim torsie rękę Styles'a, a jego włosy łaskotały go w ramię. Odgarnął kilka loczków z jego czoła obserwując,  jak słodko wygląda w takim stanie, gdy jest w swoim własnym świecie. Jego klatka piersiowa unosiła się równomiernie, a Brytyjczyk czuł na sobie ciepły oddech towarzysza. Pocałował kędzierzawego w czoło, a on zamruczał pod nosem. 
- Styles, przestań być tak rozkoszny. - powiedział, a po chwili widział już zielone tęczówki jego sympatii. - Dzień dobry.
- Cześć... - powiedział cicho lokowaty, przymykając powieki. - Która godzina? 
- Nie wiem. - odparł z uśmiechem Tomlinson. Harry wziął głębszy oddech, zamykając ponownie oczy. 
- Nie chce mi się wstawać. - rzekł nagle zachrypniętym głosem. Louis uwielbiał, gdy Styles miał chrypkę. 
- To nie wstawaj. - zaśmiał się, składając pocałunek na czubku głowy Harry'ego. Na jego twarz wstąpił uśmiech, a potem skierował wzrok prosto w oczy towarzysza. 
- Kiedy się obudziłeś? - zapytał, powstrzymując się od pocałowania Tomlinsona, czego teraz tak bardzo pragnął.
- Miałem dość dużo czasu, by zakochać się w tobie po raz kolejny. - odpowiedział, a potem połączył swoje usta z malinowymi wargami Harolda. Zaraz ich delikatny pocałunek przerodził się w rozkoszny taniec języków, a Louis splótł palce swojej dłoni z palcami Styles'a. Ten całował go coraz bardziej czule, zatracając się w tym. Jego druga dłoń powędrowała do krocza  Tomlinsona, delikatnie go pocierając. Poczuł twarde wybrzuszenie w bokserkach jego chłopaka i uśmiechnął się, nadal go całując. Czuł, że jego towarzysz jest podniecony, jego też w swój sposób zabierało to do nieba. Siadł na jego kroczu, a zaraz potem Louis położył obie dłonie na jego plecach. Dłoń lokowatego powędrowała pod bokserki sympatii, łapiąc w dłoń jego penisa. Tomlinson drgnął lekko i przejechał palcami po nagim tyle chłopaka. W tym momencie usłyszeli gwałtowne otwarcie drzwi, a zaraz potem głębokie westchnienie Horana.
- No kurwa! Dlaczego ja zawsze na trafiam na moment, w którym się ruchacie?! - krzyknął, a Styles zaśmiał się głośno, wyjmując dłoń spod ubrania towarzysza. Położył się obok niego i zamknął oczy ze śmiechu. Louis przetarł oczy palcem wskazującym i kciukiem.
- Czego chcesz? - zapytał zażenowany.
- Śniadanie na stole. - odparł równie chłodno Irlandczyk, opuszczając sypialnie. Tomlinson popatrzył na leżącego obok niego Styles'a i uśmiechnął się delikatnie.
- Wkurzający bachor. - powiedział, wstając z posłania i ubierając na siebie ciuchy z wczoraj.  

2
 - O 14:00 macie wywiad, ciuchy w garderobie. Koncert zaczyna się o 18:00, ubrania również w garderobie. Jest po 12:00, to macie dwie godziny czasu dla siebie. - skończył menadżer, wychodząc z ich apartamentu.Gdy cień mężczyzny zniknął za drzwiami, Styles poczuł na szyi ciepły oddech Tomlinsona.
- Mamy dwie godziny by dokończyć to, co zaczęliśmy. - szepnął mu do ucha, a Harold przygryzł dolną wargę. Mimo tego pokręcił przecząco głową i spojrzał w niebieskie oczy chłopaka.
- Nie teraz, menedżer chciał ze mną pogadać. - odrzekł, a gdy zobaczył zdziwienie w oczach Brytyjczyka, wzruszył ramionami. - też nie wiem o co chodzi. 
Wstał z siedziska, uprzednio składając na rozgrzanym policzku  Louisa delikatny pocałunek. Uśmiechnęli się do siebie, a lokowaty wyszedł za menedżerem na korytarz.
- Hm? - mruknął, krzyżując ręce na klatce piersiowej i obserwując, jak posiwiały mężczyzna zżera go wzrokiem. - Czy to ma jakiś związek ze mną i Louisem? 
- Zgadłeś. - odparł dość zachrypniętym głosem jego towarzysz, opierając się jedną ręką o ścianę. - Ludzie zaczynają coś podejrzewać, nie wystarcza nam jedna Eleanor jako broda. Ty też musisz mieć kogoś, kto odciągnąłby uwagę od całej sprawy z Larrym. Nie obchodzi mnie jakie masz o tym zdanie. - powiedział, gdy Harry otworzył buzie, aby coś powiedzieć. - Od tej pory spotykasz się z Taylor Swift, Larry Stylinson to dla ciebie wymysł, coś nierealnego. Nie możemy sobie pozwolić na stratę tak licznej liczby fanów, więc nawet nie próbuj protestować. Przekaż to Louisowi. - zakończył, zostawiając Styles'a samego w długim korytarzu.
Kędzierzawy patrzył na jego oddalającą się sylwetkę, a gdy w końcu zniknął na schodach, walnął pięścią w ścianę, a potem kopnął ją z całej siły. Zignorował pulsujący ból w prawie stopie i oparł się plecami o ścianę. Zjechał po niej zaciskając powieki, nie pozwalając łzom spod nich wypłynąć. Położył głowę na ścianie, łkając cicho pod ich drzwiami do apartamentu. 
 W tej chwili czuł się uwięziony w szponach sławy i menadżera. Nie mógł podzielić się swoją miłością ze światem, więc zżerało go to od środka. Teraz jeszcze musiał udawać, że żywi głębokie uczucie do Taylor. Tak naprawdę on i Swift nie znali się, nigdy nie zamienili jednego słowa, widział ją czasem w gazetach, albo jak publikowała jakiś nowy filmik na Youtube. Już wystarczająco dużo bólu zadawało mu patrzenie, jak Louis chodzi przy wszystkich za rękę z Eleanor, jak mogą wyjść razem do kina bez martwienia się, czy nie śledzą ich paparazzi, mogą się publicznie pocałować, zapomnieć o świecie. Teraz czas na Harry'ego, teraz on będzie musiał udawać, że kocha Taylor Swift, o której nie ma bladego pojęcia. To wszystko było takie skomplikowane i bolało go jak nic innego. Z jednej strony kochał swoich fanów i kochał to, co robi. Z drugiej jednak chciał to zostawić daleko za sobą i móc żyć tą miłością którą żywił do Louisa. Chcieć, a móc.
- Harry? - usłyszał delikatny głos Tomlinsonsa, który otulił jego uszy. Momentalnie otarł łzy i otworzył oczy. Zauważył stojącego nad sobą Brytyjczyka, który patrzył na niego z niepokojem. Przykucnął obok kędzierzawego, odgarniając parę loczków z jego czoła. - Co jest?
- Nic, naprawdę, to nic takiego. - wypalił, siląc się na uśmiech. Nie miał zamiaru mu teraz tego mówić.
- Przecież widzę, że coś się dzieje. - rzekł chłopak, patrząc prosto w zielone tęczówki towarzysza. Ten również spojrzał w niebieskie jak morze oczy Tomlinsona, a z jego wypłynęło parę łez.
- Po prostu mnie pocałuj. - wyszeptał czując, że zaraz rozpłacze się na dobre. Louis nie ukrywał zdziwienia, jednak zaraz po tym ich usta znów się połączyły.  

3
- Wiecie, muszę was o to zapytać... - zaczęła wysoka prezenterka, patrząc z uśmiechem na boyband. Harry wpatrywał się w nią z sztucznym uśmiechem. - Jakie są wasze sympatie w świecie showbiznesu? - powiedziała, wciąż się uśmiechając. Serce Styles'a zabiło szybciej.
- Perrie Edwards. - powiedział bez zastanowienia jako pierwszy Zayn, myśląc o swojej dziewczynie.
- Demi Lovato. - zaraz po Zaynie głos zabrał Niall, a na sali dało usłyszeć się charakterystyczne gwizdy.
- Danielle Peazer, na zawsze. - rzekł Liam, uśmiechając się do blondynki, której wzrok przeszedł na Louisa.
- Eleanor Calder. - uśmiechnął się Tomlinson, ocierając kolanem o kolano Styles'a. Ten patrzył się w ziemię jak zahipnotyzowany, a gdy poczuł, jak siedzący obok niego chłopak szturchnął go w żebro, otrząsnął się.
- Taylor Swift. - powiedział cicho, a Louis na chwile przestał ruszać nogą. Zamarł, wpatrując się w lokowatego, gdy ten uśmiechał się do prezenterki. Gdy blondynka zaczęła zadawać inne pytania na temat dziewczyn Zayna i Liama, Harry spojrzał na Louisa. Ten patrzył na niego zdziwiony, a kędzierzawego znowu naszła ochota by się rozpłakać. 
- Wytłumaczę ci później. - szepnął do niego, jednak wciąż widział jakiś niewytłumaczalny cień w niebieskich oczach Brytyjczyka.

4
- Genialny koncert, jesteśmy wielcy. - powiedział muzułmanin, wchodząc do mieszkania. Od razu skierował się do kuchni, wyjmując z lodówki zgrzewkę piwa. - trzeba to uczcić.
- Idę się przespać. - powiedział nagle Tomlinson, kierując się na górę, do sypialni jego i Styles'a. Gdy wyszedł już na górę, kędzierzawy od razu za nim poszedł pod pretekstem przebrania się i umycia. Otworzył drzwi do pokoju i zobaczył na łóżku Louisa ze wzrokiem wbitym w sufit. Nie zaszczycił go spojrzeniem.
- O to ci chodziło, racja? - usłyszał głos chłopaka, jednak ich oczy się nie spotkały. - Menedżer kazał ci spotykać się z Taylor Swift, by nas ukryć, tak?
Harold siedział cicho czekając na kolejny ruch Brytyjczyka. Ten jednak go nie zrobił i nastała ciążąca cisza. Nagle lokowaty ruszył się z miejsca, przyklękając obok Louisa na łóżku. Złożył na jego czole delikatny pocałunek, a potem położył się obok niego i splótł ich palce.
- Wiesz... - zaczął, obserwując ruchy ich dłoni. - Ty i Eleanor... To nigdy nie będzie to samo. Ja i Taylor, to też nigdy nie osiągnie tego samego. Nic z wyżej wymienionych nie będzie tym, czym jesteśmy my. Nikt też nam tego nie odbierze. Dopóki jesteś przy mnie, ja jestem przy tobie. Na zawsze.  

7 komentarzy:

  1. JEZUSIE ŚWIĘTY. pierwsza część, a ja takie: afwedewfqefdewf, jak słodko i w ogóle. a potem zrobiło się niefajnie. bo... pierd,olony menadżer, he. nie lubie chama, ładnie ujmując. i w ogóle ryczeć mi sie chce, bo Larry taka piękna para a tu jakaś taylor swift sie wpieprza i menadżer i żal. przepraszam, że tak plotę bez sensu, ale wiesz, emocje. iiii CO TAK KRÓTKO? drugi rozdział ma być bardzo, bardzo długi, bo oberwiesz! :(
    ~@niallthequeen xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne... nie mogę nic więcej powiedzieć. Po prostu piękne

    OdpowiedzUsuń
  3. *____________* ŁOOO! daleeeeej!! zakochałaaam się.

    OdpowiedzUsuń
  4. Twój kolejny blog który zaczynam uwielbiać ♥ oby tak dalej! ;D. Mam nadzieję, że kolejny rozdział już się szykuje?

    OdpowiedzUsuń
  5. Po prostu brak mi słów .... piękne ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny ! Oby tak dalej ! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. ekhem! a wiec! widze że zaczynasz być fanką Larrego. Tak stwierdzam tylko bo wiesz twoje ostatnie tweety no i to xd ok pieprze od rzeczy... więc tak moje refleksje to... JESTEŚ ZBOCZONA! dziękuję za uwage. jak będe miała jeszcze coś do powiedzenia to ci napisze :*

    OdpowiedzUsuń