Soundtrack:
Ed
Sheeran - Wake me up. Gdy się skończy, włącz jeszcze raz.
Dedykacja:
Dla pewnego chłopaka, którego śmiem nazywać moją
sympatią.
Kolejny
rozdział przed Nami ♥. Myślę, że ten wyszedł również
dość dobry i jest trochę krótszyod poprzedniego. Poniższy
rozdział ma niesamowity związek z epilogiem, z tym, co będzie na
końcu. Radzę więc zapamiętać parę rzeczy i naprawdę wczuć się
w akcje. Polecam też włączyć Soundtrack, ten akurat wprowadza
niesamowitą atmosferę. Zapraszam do zapoznania się z rozdziałem!
1
Leżeli
razem na panelach. W całym domu panowała cisza, jednak im ona wcale
nie ciążyła. Ich oczy były wbite w jasny sufit, a dłonie
splecione obok ich bioder. Harry w towarzystwie Louisa czuł się
swobodnie, bezpiecznie i tylko przy nim był prawdziwym sobą.
Wiedział, że Tomlinson nie kocha go za tego Harry'ego Styles'a,
którego maskę przybierał na scenie i w telewizji. On jedyny
znał go tak dobrze, jak nikt inny. Kędzierzawy wskoczył by za
Brytyjczykiem w ogień. Nigdy też nie pozwoliłby mu odejść. Bo
był dla niego wszystkim.
-
Harry? - usłyszał głos swojego chłopaka i spojrzał w jego
stronę. Niebieskie tęczówki spotkały się z zielonymi, a na
twarz lokowatego wstąpił uśmiech. - Co zrobią fani, gdy się
ujawnimy?
Harry
ściągnął brwi, czując, jak jego serce zaczęło bić szybciej.
-
Połowa z nich może odejść. Prawdziwi jednak zostaną, obiecuję.
- odpowiedział, a Louis uśmiechnął się lekko. - Chciałbym się
ujawnić. - dodał, a potem przeniósł wzrok z powrotem na
sufit.
-
Ja też. - usłyszał szept towarzysza. - Chciałbym mieć w dupie
menedżera, chciałbym żyć swoim życiem. Z tobą. - zamilknął, a
Harold ścisnął jego dłoń mocniej.
-
Ujawnimy się. - rzekł lokowaty, zamykając oczy i wyobrażając
sobie, jak wychodzi z Louisem na ulicę, całując go
delikatnie, nie bacząc na paparazzich. Jak ten chwyta go za rękę i
wchodzą razem do kawiarni, gdzie jedzą kolacje, a potem obściskują
się w aucie. Bez martwienia się o cokolwiek.
-
Harold? - usłyszał ponownie Louisa i ponownie na niego spojrzał. -
Wiesz, że jesteśmy sami w domu?
-
No wiem. - odparł rozbawiony, przygryzając dolną wargę. - Co
zamierzasz ze mną zrobić?
-
Zamknąć cię w sypialni, tak na zawsze. - szepnął. - Spędzić z
tobą resztę życia, a teraz mam taką okropną ochotę na... - nie
dokończył, gdyż poczuł na swoich ustach malinowe wargi Styles'a.
Zaraz chłopak siadł na jego kroczu, a on objął go w pasie. Wstał
z podłogi, podnosząc Harry'ego i łapiąc za jego pośladki. Doszli
do sypialni, wciąż się całując. Wpadli do niej i zamknęli za
sobą drzwi, znajdując się swoim własnym świecie.
2
Był
chłodny grudzień. Ta pora roku była ulubioną Louisa. Nie ze
względu na jego urodziny, ale ze względu na tą niesamowitą
atmosferę. Tamte święta spędził z Eleanor, daleko od swojej
prawdziwej miłości. To, co się wtedy wydarzyło, ciążyło
Tomlinsonowi aż do dzisiaj. Nie twierdził, że to Calder na niego
naskoczyła, bo on się zgodził. Wtedy zdradził Harry'ego. W dzień
swoich urodzin, w święta, w grudzień taki, jak ten.
-
Louis, widzę, że jesteś nie w humorze. - usłyszał głos Eleanor,
a zaraz potem poczuł jej małą dłoń na swoim ramieniu. Patrzyła
na niego z troską, a on tylko wzruszył ramionami. Wbił wzrok w
kominek, a dziewczyna przysunęła się bliżej do niego. Wiedziała
o tym, że jest tylko brodą. Mimo to chwyciła Brytyjczyka za brodę,
kierując jego usta w stronę swoich. Pocałowała go, a on nawet nie
protestował. Od dawna potrzebował bliskości, jednak nie był w
stanie powiedzieć, kogo mu tak brakowało. Z jednej strony tęsknił
za Harrym, z drugiej był na niego wściekły. W końcu wieczór
przed jego wyjazdem okropnie się pokłócili. Teraz był tylko
on i Eleanor.
Tomlinson
otworzył oczy i wrócił na ziemię, do apartamentu jego i
chłopaków. Siedział na parapecie okna patrząc, jak śnieg
pada na zewnątrz. Oparł czoło o szybę, która zaczęła
przyjemnie chłodzić. Przymknął oczy, starając się nie wracać
do wydarzenia sprzed roku. Louis był osobą, która nie
umiała dusić w sobie tajemnicy, poczucie winy dopadało go w
chwilach samotności. Gdy był sam zamykał się w sobie i myślał,
jak mu powiedzieć. Zżerało go to, w końcu musiałby wyjawić mu
jego największą tajemnicę.
-
Kotku... - usłyszał zachrypnięty głos Styles'a, zaraz nad jego
lewym uchem. Wzdrygnął się lekko i poczuł, jak chłopak składa
na jego skroni pocałunek. - Nad czym tak myślisz?
Nie
odpowiedział mu. Spojrzał w jego zielone oczy, dostrzegając w nich
zaniepokojenie. Mógł się w nie wpatrywać godzinami. Harry
przymrużył oczy, siadając obok Brytyjczyka na parapecie. Nie
odrywał wzroku od jego twarzy, od jego wystraszonego
wzroku.
-
Harry... - wyszeptał cicho Louis, a pod jego powiekami zaczęły
gromadzić się łzy. - Ja... Ja cię zdradziłem.
Przez
dłuższy czas lokowaty wpatrywał się w towarzysza, a potem wstał
z miejsca. Zamrugał parę razy szybciej, a potem otworzył buzię,
aby coś powiedzieć. Gdy jednak nic sensownego nie wypłynęło z
jego ust, zaczął kierować się w stronę drzwi. W połowie drogi
zatrzymał się, odwrócił, spojrzał na chłopaka i zacisnął
wargi. Stał tak na środku korytarza, a Louis zeskoczył z parapetu.
Patrzyli tak na siebie. Harry na zapłakanego i wystraszonego Louisa,
Louis na zdezorientowanego i zdenerwowanego Harry'ego. Kędzierzawy
uniósł na chwilę rękę, a potem wypadł przez drzwi
frontowe na zimne podwórze, skąpane w białym śniegu.
Tomlinson wpatrywał się w drzwi, dopóki nie zatrzasnęły
się z hukiem. Jego serce biło szybko, a łzy nie przestawały
płynąć. Skarcił siebie w duchu, że mu powiedział. Z drugiej
strony kamień z jego serca spadł, a na jego miejsce wskoczył
cholerny ból. Brytyjczyk stał tak, wpatrując się w
drewnianą powierzchnię, za którą przed chwilą zniknął
jego chłopak. W końcu ruszył z miejsca, nie chwytając nawet po
drodze płaszcza. Wypadł na dwór gorączkowo myśląc. Zaczął
biegnąc wzdłuż głównej ulicy, rozglądając się co
chwila. Dobiegł do zamarzniętego jeziorka w parku, w środku
Londynu. Zauważył tak dobrze mu znaną czuprynę loków.
Zatrzymał się, a potem zaczął iść w jego kierunku. W końcu,
będąc już kilkadziesiąt centymetrów od niego, powiedział:
- Wiem, że cię zraniłem.
- Styles nie zaszczycił go spojrzeniem, nawet nie odwrócił
się przodem do niego. - Wiem, jak to może Cię boleć. Nie chciałem
tego, to było długi czas temu i...
- Nie obchodzi
mnie, kiedy to było. - powiedział, wciąż stojąc tyłem. -
Nie obchodzi mnie z kim, nic mnie już nie obchodzi, wiesz? - śnieg
pod jego stopami zaskrzypiał. - Myślałem, że jestem dla ciebie
wszystkim.
W tej chwili odwrócił
się, a Louis zobaczył jego zaczerwienione od łez oczy. Oddychał
ciężko, w dłoni trzymał parę kamieni.
- Teraz mógłbym być
bez opalenizny na mojej lewej ręce, gdzie mój czwarty palec
spotyka kostkę.* - Brytyjczyk drgnął niespokojnie. - Mógłbym
wytatuować sobie twoje imię tam, gdzie bicie serca czuć
najmocniej. I pewnie bym to zrobił, ale straciłem do ciebie
zaufanie. - dokończył, ponownie stając przodem do jeziora.
Tomlinson podszedł do niego i objął go od tyłu.
- Nie patrzę, czy za
drzewami czają się paparazzi. - teraz on zabrał głos. - Nie
patrzę, czy ktoś nas widzi. Nie patrzę na innych. Patrzę na to
jezioro przed nami i patrzę na ciebie. Wiem, jakim skurwysynem się
okazałem. To było rok temu, poczucie winy mnie zżerało, ale od
tamtej pory byłem ci wierny. Zasypiam i budzę się myśląc o
tobie, czując twój zapach i dotyk. Wiecznie słyszę twój
zachrypnięty głos. Cierpię, gdy cię nie ma i jestem zakochany w
sposobie, w jakim mnie budzisz. - wyszeptał, a potem złożył na
policzku towarzysza pocałunek. - Harry, kocham cię. - dodał
jeszcze, a potem wypuścił kędzierzawego z objęć. Położył rękę
na jego rozgrzanym policzku, i pociągnął w swoją stronę.
Wszystko zniknęło. Pocałował go najpiękniej jak umiał. Z
największym uczuciem, tak, jak jeszcze nigdy. Harry odwzajemnił
pocałunek. Całowali się tak w tym parku, będąc tylko dla siebie.
Teraz był on i Harry. Nikt więcej.
3
21 Dec
Harry Styles @Harry_Styles
Proszę, powiedzcie o nas
światu. Bo my nie możemy.
Napisał, leżąc sam w
łóżku. Zaraz wpis rozniósł się po całej sieci, a
Larry Shippers tworzyli różnorodne scenariusze. Uśmiechnął
się widząc to wszystko. Łóżko na którym leżał zaskrzypiało, a obok niego ujrzał swoją sympatię.
- Co tam robisz? - zagadnął Louis, jednak Harry szybko odłożył telefon. Spojrzał na niego z szerokim uśmiechem, a jego towarzysz zaśmiał się. Pocałował w nos i położył się na jego nagim torsie.
- Czuję, jak bije twoje serce. - powiedział Tomlinson, uśmiechając się i wsłuchując.
- Tu właśnie wytatuuje sobie twoje imię. - powiedział kędzierzawy, gładząc Louisa po głowie. Czuł jego ciepły oddech w okolicach klatki piersiowej. W końcu zaczął oddychać coraz to spokojniej, aż w końcu lokowaty miał pewność, że Brytyjczyk zasnął. Zsunął delikatnie jego głowę i wstał z posłania. W jego oczach znowu zakręciły się łzy, a on przeszedł przez całą sypialnie i wszedł do ich wspólnej łazienki. Zamknął drzwi na klucz i usiadł na skaju wanny. Wyjął żyletkę z szafki nad umywalką.
- Bo nie możemy być razem. - wykonał pierwsze cięcie. - Bo mnie zdradziłeś. - wykonał drugie. - Bo świat o nas nie wie. - i kolejne. Zadawał sobie coraz to głębsze cięcia, które krwawiły jego bólem. Zacisnął oczy patrząc, jak czerwona ciecz skapuje na płytki w łazience.
- Bo jesteś dla mnie wszystkim. - wyszeptał roztrzęsionym głosem i zadał sobie ostatni ból. Odchylił głowę do tyłu, czując okropny ból na nadgarstku. Przyłożył go do uda mając nadzieje, że zimno od niego bijące go załagodzi. - Kocham cię.
*Chodzi tutaj o miejsce, w którym nosi się obrączkę.
*Chodzi tutaj o miejsce, w którym nosi się obrączkę.
Boże. Rozryczałam się. :o Jeśli chcesz napisać coś tragicznego to już się zaczynam bać ;D. Ale rozdział rządzi. ♥
OdpowiedzUsuńNigdy, nigdy nie przeczytałam czegoś równie niesamowitego. Czytając przechodziły mnie ciarki i miałam łzy w oczach. Jeszcze piosenka. Cudowna. Pierwszy raz, takie opowiadanie, tak mnie poruszyło. Na prawdę. Czytałam różne. O śmierci Harrego, i wypadkach... ale żadne nie wprowadziło u mnie takich emocji.
OdpowiedzUsuńJesteś świetna w tym co robisz. <3
Kocham cie. Dziewczyno masz niesamowity dar,dziekuje ze opisujesz ich zycie w sposub prawie identyczny do obecnej stuacji. Dziekuje ze ukazujesz Lou takiego jaki jest naprawde mysle ze wiesz o czym mowe,jego niesmiałosc dobroc czulosc ta urocza powloka loui'ego dziekuje ci za nia. Harry dla mnie zawsze byl po prostu harrym. Byl,jest tylko czlowiekiem ,to u niego zawsze widac wszystko bardziej. Jest poprostu harrym kochajacym Loui'ego. Czytalam chyba wszystkie dostepne opowiadania o larrym i naprawde przynosilo mi wiele emocji ale nie takich jak to, poza jednym "99 dni bez ciebie" faktem jest ze twoje opowiadanie jest idealne bo opowiada w najpriatrzy a jakrze idealny sposub ich codzienne prawdziwe zycie. "Prosze powiedzcie o nas swiatu bo my nie mozemy"w karzdym skowie jest tak wiele prawdy a same slowa opowiadania wywoluja u mnie ciarki. Dziekuje ze "twoje oczy widzą a uszy slyszą" .
OdpowiedzUsuńPs. Przepraszam za wszelkie bledy,mam nowego fona i nie zabardzo umiem na nim pisac. Pozdrawiam,caluje i zycze weny! Xx
Płaczę...
OdpowiedzUsuńDziewczyno masz taki talent, że na podstawie tego można by nakręcić film.
Podziwiam Cię
Kocham Cię za to co piszesz ♥
Matko kochana! To jest po prostu... ugh!! Niesamowite? Fantastyczne? Wyśmienite? Tak! Nie pozostaje mi nic napisac poza ; daj następny rozdział bo masz talent jak cholera!
OdpowiedzUsuńjezusie. kocham. to. bardzo. ryczę jak poje,bana i w sumie dobrze. dawno nie czytałam tak łzawego, dołującego a za razem kuźwa cudownego opowiadania, no. kochamkochamkocham. aczkolwiek ostatnia część nie bardzo przypadła mi do gustu, osobiście nienawidzę samo okaleczania. no ale nieważne, to nie zmienia faktu, że wszystko jest piękne. jak sobie wyobrażam, jakby to wszystko było naprawdę, to znaczy Larry, to się rozpływam, omg. jeszcze raz napiszę, że kocham to opowiadanie, że czekam na kolejny, mam nadzieję dłuuugi rozdział, żeby cię wena nie opuściła i w ogóle!
OdpowiedzUsuń~@niallthequeen xx
ok no więc tak... JPRD!!! JACHCE JUŻTERAZ WIECEJ!!NAWET NIE WIESZ JAK TO WCIĄGA!! I LARRY I DJKGH MASAKRA! więc wiesz ja tu czekam i nie karz mi dłużej czekać!!!!
OdpowiedzUsuń